Lwów. Ukraiński? Polski? Żydowski? Katolicki? Prawosławny? Grekokatolicki? Miejsce, które udowadnia, że spleciona historia nie musi prowadzić do ciągłego konfliktu. Jedno z ostatnich wspaniałych miast Zachodu, jedno z pierwszych fascynujących miast Wschodu. Jak Warszawa czy Kraków, to kolebka polskiej XX-wiecznej inteligencji, ale też mała ojczyzna wielu wybitnych młodych ukraińskich poetów i pisarzy. Wybór cytatów i wierszy lwowskiej Książki do pisania, pozwoli obcować z szerokim wachlarzem twórczości, wyrosłej w tym doświadczonym przez los, ale dumnym i pełnym batiarowskiego humoru miejscu.
Jest to miasto wielkiego umiaru, którego nie umiem sobie objaśnić. Można w niem wyróżnić wszystkie cechy, pojawiające się zawsze w stopniu nie przekraczającym pewnej granicy. Jest więc i trochę lekkomyślne, i wesołe bez przesady, raczej wolne w swem tempie, poważne bez melancholji, z odcieniem zadumy, nawet nuda, której żadne miasto nie potrafi zupełnie wytępić, nigdy nie osacza Lwowa w tak twardy sposób, jakby się można było tego spodziewać z jego ustronnego, ściszonego bytu. Jest to miasto spokojne, ponad stan swego zaludnienia. Jego zgiełk pozostał jeszcze przy dzwonkach tramwajów, trzaskaniu biczów dorożkarskich i brzęku żelaziwa, jakie wydają ciężkie ładowne wozy. Krzyki woźniców zwracających uwagę przechodniów zdają się przywoływać stary dobry czas przeciw bezlitosnej szybkości naszego wieku. Jan Parandowski