„,Wierzba“, to powieść, która wymyka się prostym gatunkowym etykietom. Thriller? Owszem. Sensacja? Jak najbardziej. Ale
znajdziemy tu także ezoteryczny półmrok, namiętność pulsującą pod powierzchnią codziennych wydarzeń, humor podszyty ironią i realizm magiczny, który wkrada się w narrację niepostrzeżenie, a potem już jej nie opuszcza.
Radosław Jeż konstruuje świat, który na pozór przypomina dobrze znane polskie odludzia, zarośnięte drogi, stare domy, małe
społeczności, w których każdy o każdym wszystko wie. Świetnie bawi się niepokojem: zwykłe sytuacje skręcają w stronę tajemnicy,
a kryminalne tropy przeplatają się z elementami pradawnych wierzeń.
Sporo tu również humoru, który rozładowuje napięcie i nadaje powieści ton przewrotny, chwilami wręcz satyryczny. Autor prowadzi
opowieść tak, by czytelnik czuł coraz gęstszą atmosferę: narastającą grozę, nieufność wsi, presję przeszłości, a także pulsującą podskórnie siłę czegoś, co wymyka się racjonalnym ramom.