Spojrzenie w przeszłość członka konserwatywnego arystokratycznego niemieckiego rodu związanego od wieków z Prusami Wschodnimi, sięgające czasów między I wojną światową a połową lat 30. XX wieku. Mitologizująca dzieciństwo, młodość i rodzinę opowieść o codzienności ludzi przywiązanych do natury i zafascynowanych końmi, o życiu prowadzonym w wiejskiej rzeczywistości usytuowanej jakby na marginesie nowoczesności, gdzie pod powierzchnią działają siły, które wkrótce mają wynieść nazistów do władzy i przynieść rozpad pozornie sielankowego świata. Ponieważ brat mojego ojca nie założył rodziny, a czterej moi bracia nie przeżyli wojny, nadeszłaby moja kolej, aby przejąć Steinort – bezprzedmiotowe, a zatem zbyteczne rozważanie po utracie Prus Wschodnich. Nadaje ono jednak dzisiejszym odwiedzinom tych starych miejsc dodatkowy urok. Przechodząc z moimi synami przez park, który jest całkowicie zdziczały i zarośnięty, ale w którym wciąż istnieją dębowe aleje, zasadzone prawie 400 lat temu, przeżywam w sobie koncentrację wszystkiego, co wypełnia treścią określenia Prusy, ojczyzna, rodzina. Hans von Lehndorff, „Wspomnienia z Prus Wschodnich” „Wspomnienia” są jednym z niematerialnych fragmentów dziedzictwa Prus Wschodnich. Lehndorff nie pisał, żeby zrozumieć czas i siebie w nim zanurzonego. Pisał, bo tęsknił. Cała opowieść jest podszyta sentymentem. Wbrew realiom – sprawstwo upadku Niemiec w latach 30. widział poza sobą i oddziaływaniem środowisk arystokratycznych. Warto czytać ten zapis nie dla biernego powtarzania „jak właściwie było naprawdę”, lecz po to, by lepiej poznać, zrozumieć, krytycznie analizować miniony świat. Robert Traba